Programowanie, a obok Twitter

Mam konto na Twitterze od roku i nadal zadziwia mnie ilość informacji jaka przepływa przez niego każdego dnia. Odkąd prowadzę bloga, około raz w tygodniu wrzucam tweet z informacją o nowym poście. Do tego często rano, gdy jadę z rodzicami do Warszawy, to podczas gdy oni słuchają informacji w radiu, ja przeglądam mój feed.

Jeśli znajdę coś co uważam za warte podzielenia się ze światem to robię ‘Retweet’ i pokazuje się to wszystkim, którzy mnie obserwują. Jeśli spodoba mi się tweet lub chcę do niego wrócić w przyszłości to daję ‘♥’.

No dobra, a jak to się ma do programowania?

Ostatnio spróbowałem nowy rodzaj pracy - z otwartym Twitterem w zakładce obok, podczas przeszukiwania internetu podczas programowania. Mam jakiś problem, szukam odpowiedzi i jeśli ją znajdę, albo natrafię na coś ciekawego, to wrzucam tweeta z linkiem i krótkim opisem (mamy ten limit 140 znaków).

Po pierwsze jest to okazja aby podzielić się znaleziskiem z innymi. Niektóre mniej popularne rzeczy nie są znane ludziom i na pewno kogoś zaciekawi to co znalazłem. Np. dowiedziałem się, że jest taki silnik bazodanowy jak Firebird

Po drugie kiedy chcemy napisać posta wyjaśniającego nasze problemy to warto mieć podgląd poszczególnych kroków, którymi do rozwiązania dochodziliśmy. Czyli tweety mogą zapewnić nam historię pracy nad problemem.

Niedługo opublikuję post o przesyłaniu plików do aplikacji webowej opartej o Suave. Podczas pracy nad tym rozwiązaniem przejrzałem sporo internetu, w tym źródła Suave’a, ale nie znalazłem sensownych instrukcji. Więc zadałem pytanie na Stack Overflow, na które, po kilku minutach dalszego szukania, znalazłem odpowiedź. Dzięki temu w przyszłości ktoś natrafi na moje pytanie. A żeby trafili na nie od razu to napisałem tweeta

Więc ogólnie uważam, że wrzucanie tweetów w trakcie programowania jest niegłupim pomysłem.